Jeszcze do niedawna skuteczność rehabilitacji zależała głównie od doświadczenia terapeuty i jego „czucia” pracy z pacjentem. Dziś coraz wyraźniej widać, że przyszłość tej dziedziny nie polega na zastąpieniu człowieka technologią, lecz na stworzeniu spójnego, powtarzalnego procesu, w którym wiedza kliniczna spotyka się z precyzją danych. W tym kontekście systemy Milon i Five nie są dodatkiem do terapii — stają się jej strukturą.