Dołącz do czytelników
Brak wyników

Nowoczesne metody fizjoterapii

26 lipca 2018

NR 76 (Październik 2016)

DASIE nowoczesny model pracy z ciałem

0 274

Istnieje wiele rodzajów dotyku, np. dotyk bezpośredni, kochający, pielęgnujący, znieważający, kojący, mentorski i uwodzicielski. Rozwijanie zdolności do rozpoznawania jak najszerszego wachlarza dotyków prowadzi do bycia lepszym terapeutą. Dotyczy to również negatywnych odcieni dotyku. Terapeuta potrzebuje ich w swoim słowniku, aby był w stanie rozpoznać je, gdy się pojawią. Dla większości terapeutów dotyk jest kluczowy. Potrzebny jest do poczucia regeneracji, komfortu i pielęgnacji. Wymagany jest w większości zajęć i jest niezbędnym sposobem komunikacji ze światem zewnętrznym. 
Wiele zostało napisane na temat różnorodności dotyku, wiele badań przeprowadzono nad jego efektami, jednak niewiele uwagi poświęcono na wyjaśnienie procesu terapeutycznego dotyku.

Celem artykułu nie jest dodanie nowych technik, lecz przyjrzenie się i stworzenie zarysu tego, jak dotykamy oraz zapoczątkowanie budowania słownictwa do tego, co robimy. Poprzez opis i omówienie fenomenu można pogłębić jego zrozumienie. 

Podsumowanie Montagu [1], który w swoim klasycznym tekście świetnie udokumentował pielęgnacyjny efekt kontaktu, pomija jednak mechanizm głównej metody terapeutycznej, czyli mechanizm samego dotyku. Wielu autorów i nauczycieli podkreśla różne jego aspekty w zależności od ich własnego doświadczenia. Chaitow [2] mówi o zatapianiu się w tkankę, Hungerford [3] przestrzega przed pominięciem tkanek łącznych, Myers [4] mówi o trzech „I” – invitation, intention, information – (zaproszenie, zamiar i informacja), jednak niewielu podaje pełny model i słownictwo mogące wyjaśnić pełen ciąg dotyku czy interwencji. 

Język dotyku, który autor artykułu uważa za szczególnie efektywny i zrozumiały dla pacjenta, to techniki uwalniania powięziowego (fascial realease technique – FRT). Gdy stosuje je doświadczony terapeuta, są bardzo rozluźniające i przyjemne. 

Pięć etapów DASIE: development, assessment, strategy, intervention, ending (rozwój, ocena, strategia, interwencja, zakończenie) to przełożenie modelu z dziedziny psychoterapii na dziedzinę pracy z ciałem (Nelson-Jones [5]).

Rozwój (development) (zebranie pierwszych informacji)

Wiele metod pracy z ciałem opisuje „zagłębianie” się w tkankę, „zatapianie poprzez warstwy tkanek” – techniki powięziowego uwalniania nie różnią się tutaj. Trzeba być świadomym kolejnych warstw, gdy przez nie przechodzi się głębiej. Trzeba pozwolić tkance ustąpić pod wpływem dotyku, a nie walczyć z nią. Warto używać jedynie najmniejszego napięcia i nacisku, tak by móc wyczuć tę pierwszą warstwę stawiającą opór i pozwolić swoim narzędziom – dłoniom, palcom, knykciom – aby dostosowały się do kształtu części ciała, nad którą się pracuje. 

 

 

Na tym etapie tworzy się pierwszą nić porozumienia i stara się ją rozwijać. Jest to pierwszy kontakt, podróż od bycia w czyimś polu energetycznym poprzez kolejne warstwy tkanki do docelowej struktury. Proces ten jest nawet czymś więcej – jest przemyślany, czuły na wymianę energii (wszystkich, na które organizm jest wrażliwy), poszukujący tego połączenia i zaproszenia (Myers) lub zatopienia się jak w gąbkę (porównanie używane przez Maupina) [6].

Niektóre szkoły uczą, by polecić pacjentowi wykonanie wydechu w trakcie, gdy terapeuta zatapia się w tkankę. Często jest to pomocne w trudnych do pracy obszarach ciała, jednak czasem jest nadużywane i rozprasza uwagę pacjenta. 

Dla odmiany warto poeksperymentować z użyciem swojego wydechu, aby zagłębić się całym swoim ciężarem ciała w tkankę. Trzymając przyłożone dłoni na danym terytorium i utrzymując środek ciężkości wysoko, z uniesioną piętą nogi z tyłu, aby móc przenieść się nad daną okolicę ciała pacjenta, należy zrobić szybki wydech, jednocześnie opuszczając swój środek ciężkości (Hara) – jest to o wiele łatwiejszy dotyk do przyjęcia dla pacjenta, niż „wpychanie się” siłowe do środka jego ciała. Nacisk potrzebny, aby siłowo przedostać się do tkanki, zawsze spowoduje opór i nawet, jeśli jest to delikatna walka, to zawsze tylko jedna osoba może ją wygrać.

Utrzymując rozluźniony punkt dotyku, nie spowoduje się dodatkowych napięć i pozwoli to na bycie wrażliwszym na różne rodzaje tkanek. Im terapeuta mniej napina swoje pracujące ramię, tym bardziej staje się wyczulonym na zmiany zachodzące u pacjenta.

Osiągnie się to poprzez dostarczanie siły do punktu dotyku z jak najdalej położonych od niego obszarów. Dla przykładu, jeśli używa się opuszków palców, to wskazane jest utrzymanie jedynie tyle napięcia, by móc przedostać się przez tkanki, a główna siła powinna pochodzić ze zbliżającego się środka ciężkości ciała terapeuty. Wchodząc głębiej w tkankę, reguluje się nacisk ciężaru ciała poprzez zmianę ustawienia tylnej stopy czy jej wypchnięcia (pamiętać o usztywnieniu korpusu), stabilizuje obręcz barkową i ramię lub delikatnie blokuje łokieć i nadgarstek. Jedynie w ostateczności powinno się naciskać samymi palcami dłoni, zwykle jest to nieprzyjemne i kłujące. 

Ocena (assessment)

Teraz, gdy terapeuta już „gdzieś” jest, powinien sprawdzić dwie rzeczy. Po pierwsze, czy jest tam, gdzie zamierzał się znaleźć. Powiedzmy, że próbuje się odnaleźć mięśnie strzałkowe. Czy jest się pewnym, że właśnie ich się dotyka? Jeśli tak, to jakie ma się odczucia, jakiego rodzaju pracy one wymagają jaki rodzaj „narzędzia” trzeba wybierać, czy byłoby lepiej użyć palców, knykci czy łokcia?

To jest etap, na którym warto zadać sobie pytania i szukać na nie odpowiedzi. Używając zarówno pasywnego, jak i aktywnego ruchu szuka się potrzebnych informacji. Gdy szuka się mięśni strzałkowych, aby je oddzielić od brzuchatego łydki, należy polecić pacjentowi odwrócenie i nawrócenie stopy. Trzeba się starać wyczuć jakość ruchu i ocenić, które części mięśnia są zbyt otwarte, a które ograniczone. W ten sposób można zacząć wyszukiwać okolice, na których powinno się skupić.

 

Rys. 1. Przełożone na prosty i przystępny język połączenie wywodzącego się z integracji strukturalnej sposobu postrzegania ciała z dynamiczną oceną funkcjonalną w chodzie. W książce tej można poznać zastosowanie konceptu mapy ciągłości anatomicznych Anatomy Trains i modelu biomechaniki chodu Gray Institute. Tytuł dostępny w Polsce jesienią 2016 r.

 

Bazując raczej na stopniu dysfunkcji i wyczulenia danego terytorium, a nie na specyficznych warstwach ciała, Pick [2] opisuje trzy poziomy głębokości tkanki – powierzchniowy, pracy i odrzucenia. 

Warstwa powierzchniowa odnosi się głównie do skóry, warstwa pracy, czyli obszar, gdzie odbywa się większość interwencji i warstwa odrzucenia, gdzie każdy opór jest wzmocniony i często wywołane jest odczucie bólu. Terapeuta musi zdecydować, na którym z tych trzech poziomów chce czy musi pracować. Oczywiście, jeśli jest to na poziomie odrzucenia, należy przedyskutować to z pacjentem.

Strategia (strategy)

Gdy terapeuta znajdzie się już tam, gdzie zamierzał i gdy odnalazł miejsce wymagające uwagi, musi zdecydować, jak to zrobić – który kierunek najbardziej zaangażuje tę okolicę, jaki ruch polecić do wykonania, jakie narzędzie (palce, knykcie, przedramię itp.) najlepiej się sprawdzi. 

Terapeuci często pomijają etap oceny i budowania strategii, a to przecież świadomy proces podejmowania decyzji, które gwarantują, że to, co będzie się robić jest odpowiednie i indywidualne dla potrzeb pacjenta, a nie jest automatycznym i jednakowym dla wszystkich zabiegiem. Oczywiste jest, że dla początkujących terapeutów muszą istnieć pewne ramy – recepta porządkująca cały proces. Techniki uwalniania powięziowego wymagają rozwagi przy każdym ruchu.

 

 

Są to również etapy, które wraz z doświadczeniem staną się bogatsze. Z każdym pacjentem i z każdym zagłębieniem w tkankę terapeuta poszerza swoje „palpacyjne słownictwo”. Za każdym razem po wykonaniu techniki i dokonaniu ponownej oceny ma palpacyjny obraz zwycięstwa lub porażki. Buduje fundamenty zrozumienia, jaki styl, siła czy różnorodność dotyku może zadziałać (lub nie) na dany typ odczuć. Prędkość, z jaką zbuduje ten punkt odniesienia, będzie zależna od sposobu, w jaki potraktuje kolejny etap – interwencję.

Interwencja (intervention)

Teraz następuje etap wykonywania właściwej pracy. Terapeuta pozwolił tkance na otwarcie się, sprawdził terytorium, na którym chce pracować i zdecydował, jak chce to zrobić. Nareszcie może pozwolić sobie na rozpoczęcie pracy. Jako część swojej strategii podjął już decyzję, jakiego narzędzia chce użyć, zagłębił się i zaczepił o odpowiednią warstwę tkanki i teraz powoli przesuwa się w odpowiednim kierunku, pytając lub nie pacjenta o wykonanie ruchu. Na tym etapie ważniejsze jest nie to, jak wykonuje się technikę, a bardziej to, jaki efekt ona ma przynieść. 

Terapeuta musi cały czas monitorować, co dzieje się poniżej i dookoła punktu kontaktu – czy tkanka się rozluźnia, czy właściwy obszar jest angażowany podczas ruchu, czy tkanka się unosi i przemieszcza, czy pacjent jest w stanie odebrać i przetworzyć bodźce, które mu się oferuje.

Podczas wykonywania technik tworzy się sprzężenie zwrotne pozwalające ocenić efektywność interwencji. Jakie zmiany można dodatkowo wprowadzić na drodze do ustalonych wcześniej...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 11 wydań czasopisma "Praktyczna Fizjoterapia i Rehabilitacja"
  • Nielimitowany dostęp do całego archiwum czasopisma
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy